recenzja: The Cuffs "Blood, Rhythm & Booze"

Chciałbym zobaczyć film z ich udziałem. Straszny film. W reżyserii Roba Zombie. Zagrali by tam rolę upadłej kapeli w nocnej knajpie. Coś jak w obrazie „ Od zmierzchu do świtu”. Oczywiście musieliby źle skończyć… Tacy w ramoneskach idą tylko na zatracenie [ hehe ]. Choć są kwintesencją klasycznych horrorów, to nie są z innej epoki. Są z krwi i kości…rasowym rock’n’rollowym bandem. Ich energia rozjeżdża niczym walec drogowy. Nic nie pozostaje. The Cuffs wydali trzecią, najlepszą w swoim dorobku płytę – „ Blood, Rhythm & Booze”. Stacjonują w Morągu, choć są rodem z Warmii i Mazur, Kujaw i Mazowsza. Nie idą na kompromisy, przez co zasilają mocne grono undergroundowego, niezależnego obiegu muzycznego. Tak być nie powinno, bo ich muzyka śmiało może bronić się na falach radiowych. Nie muszą spełniać roli towarzystwa dla kierowców tirów, ciężkich motocykli, czy wytatuowanych męskich twardzieli, którzy w knajpach rozbijają butelki na głowach mięczaków. Dodają energii dla każdego zmęczonego dzisiejszym, pełnym wyzysku, oświeceniowym dniem. Pokazują, że można być sobą, twardym wobec codziennej niemocy.

Choć nie grają metalu, to ich czad jest większy niż niejednej ortodoksyjnej kapeli. Czym to robią? Duszą. Tylko feeling może wywołać taki efekt. Charakteryzują ich, niczym pirackie bandery, grane przez nich covery - Motorhead, Ramones, Misfits, Danzig, AC/DC . Niby proste granie, ale jakże trudne do odtworzenia – riff każdy może sobie zagrać, ale żeby szarpnął trzewia – to już nie takie proste. The Cuffs to potrafią. Wychodzą poza narzucające się pojęcia wykonując cover Depeche Mode Never Let Me Down Again. Może biorą przykład z Johnnego Casha, który też odgrywał repertuar Depechów i to jak…! A Casha też interpretują – jak wszystko inne – po swojemu. To hard rock na wysokim poziomie – krystaliczny, z domieszką psychobilly i punk. Wyciągnięty z pradziejów rock’n’rolla. Nie zapominają też o trzymaniu w napięciu , a tak jest z kompozycją Semi Automatic Mania”, jak Glen Danzig wychodzą z ciszy, by potem grzmieć w całym bloku. Z takim napięciem spotkałem się wcześniej przy okazji płyty „Electric” The Cult – słuchając nowej płyty The Cuffs przeżywam to samo. Zespół tworzą: Max Rockatanski Archie Walker, Hubby Einstein, Kobzy King i Poncho Badger . Dla fanów kapeli wydawnictwo zawiera całą epkę "Conspiracy" z 2009.


Lista utworów:

1. Reputation

2. Helsinki sweden

3. Kill again

4. Soldier of fortune

5. Semi automatic mania

6. Graves cars & shakespeare

7. Play it right

8. Rockin' (in a world of shit)

9. Snake kiss romance

10. Superevil

11. Interceptor

12. Whispers

13. Can't stand fools

14. N.L.M.D.A.


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Archiwum

Popularne posty